Dostałam za ten wiersz nagrodę w konkursie Debiuty1982
Daję Ci ten wiersz,
jak różowy goździk
skradziony
z weselnego bukietu.
Pierwszy kwiat
między nami.
W podmiejskim,
nocnym pociągu
zamyśleni,
każde o sobie,
całowaliśmy się,
nie kochając.
Dziś,
gdy pory roku
obróciły się w walcu,
powracając majem,
oglądamy różowy świt
wtuleni w zapach nagich ciał.
To już rok minął,
odkąd znam
Twoje imię,
a jutro znów
powiem Ci -
Nie do wiary!
1981
piątek, 5 czerwca 2015
czwartek, 4 czerwca 2015
Trzy razy o miłości
Z łatwością
otworzyłeś mnie
na oścież,
odgadując szyfry.
I próżno mi walczyć z Tobą
i płakać,
i szukać dróg
do ucieczki.
Spętana Twoim ciałem,
bezsilna,
krzyczę w usta
kneblujące pocałunkiem.
- Cicho głupia! -
zżyma się dobry Bóg
na błękitnej łące -
To przecież odnalazła cię
MIŁOŚĆ!
1980
Trzy tulipany
ofiarowane
bez okazji,
zburzyły
fortyfikacje.
Poddałam
moje królestwo
bez walki,
ugodzona
w samo serce.
..........................
I tylko
o jedno Cię proszę,
miej litość
nad słabą
i bezbronną.
Pozwól się
kochać.
1980
Pewnego czwartku,
w południowym słońcu,
wsunąłeś złoty krążek
na mój palec serdeczny.
Wziąłeś mnie sobie
na ranki i na noce,
na wieczory przejrzyste
i na chmurne popołudnia.
Wzięłam Cię sobie
na zawsze.
***
W świetle lampy białej,
w zapachu weselnych bukietów,
błądzimy po lądach
ciał nagich
i ciepłych,
chłonących miłość,
jak deszcz.
***
Ten smutek,
który zakrada się czasem
do mojego serca,
on nic nie znaczy.
Głupi,
nie spostrzegł jeszcze,
że nie ma dla niego miejsca,
że teraz,
Ciebie tylko kocham
mój Mężu.
1981
środa, 3 czerwca 2015
Zaprzedanie
Duszę diabłu,
krew na cyrograf!
Słyszeć śmiech
i drwiny posągów,
okrzyki, że plagiat
i, że konsekwencje.
Pod gwiazdą błękitną
w Twych źrenicach
krzyknąć:
chwilo trwaj!
w przeczuciu,
że nie powtórzy się
NIGDY.
1980
wtorek, 2 czerwca 2015
O matce po Dniu Matki

To już było, ale jako się rzekło, chcę, żeby były wszystkie razem.
.
Twoja mała postać
na nocnym dworcu,
zatonęła w moim sercu
bez ratunku.
Ramiona pochylone,
potrafią ogarnąć nieskończoność
i dźwignąć,
i złożyć w podarunku.
Ja nie umiem kochać,
jak Ty mnie.
Nie oddam Ci nigdy,
co mi ofiarowałaś.
Zabiorę tylko ze sobą
Twoją miłość,
zabiorę Twoją małą postać
w moim sercu.
Na zawsze zapamiętam
uśmiech,
słowa,
łzy,
imię Twoje,
Mamo.
1979
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Niby odkrywczo
Byłam chyba pod wrażeniem jakiejś literatury:D:D:D
Chociaż, w gruncie rzeczy, cały CZAS aktualne:):)
MINUTA (to czas, potrzebny na przeczytanie)
W tym samym czasie, kiedy piszę te słowa,
w tym samym czasie,
kiedy je czytasz,
w tym samym czasie,
ktoś pisze lepszy wiersz,
ktoś inny czyta arcydzieło.
W tym samym czasie
rodzi się człowiek,
człowiek pada,
śmiertelnie raniony.
Gdzieś jest dzień
dokładnie o godzinę starszy,
a także,
dzień o godzinę młodszy.
W trym samym czasie
tramwaj skrzypi na zakręcie,
kipi mleko,
dziecko idzie do szkoły.
W uśpionym nocą mieście
pracują lekarze i strażacy.
W tym samym czasie
zegar bije na wieży południe.
W tym samym czasie
samoloty zrzucają bomby,
złodziej
ucieka z łupem.
Inni, w tym samym czasie
gwałcą kobiety,
klną
i śpiewają.
W tym samym czasie
odbywają się akty miłosne
ludzi
i zwierząt.
W tym samym czasie
powinieneś zająć się
czymś bardziej
pożytecznym.
Nikt bowiem,
nie zdoła wymienić
wszystkich rzeczy,
które odbywają się
W TYM SAMYM CZASIE.
1977
Chociaż, w gruncie rzeczy, cały CZAS aktualne:):)
MINUTA (to czas, potrzebny na przeczytanie)
W tym samym czasie, kiedy piszę te słowa,
w tym samym czasie,
kiedy je czytasz,
w tym samym czasie,
ktoś pisze lepszy wiersz,
ktoś inny czyta arcydzieło.
W tym samym czasie
rodzi się człowiek,
człowiek pada,
śmiertelnie raniony.
Gdzieś jest dzień
dokładnie o godzinę starszy,
a także,
dzień o godzinę młodszy.
W trym samym czasie
tramwaj skrzypi na zakręcie,
kipi mleko,
dziecko idzie do szkoły.
W uśpionym nocą mieście
pracują lekarze i strażacy.
W tym samym czasie
zegar bije na wieży południe.
W tym samym czasie
samoloty zrzucają bomby,
złodziej
ucieka z łupem.
Inni, w tym samym czasie
gwałcą kobiety,
klną
i śpiewają.
W tym samym czasie
odbywają się akty miłosne
ludzi
i zwierząt.
W tym samym czasie
powinieneś zająć się
czymś bardziej
pożytecznym.
Nikt bowiem,
nie zdoła wymienić
wszystkich rzeczy,
które odbywają się
W TYM SAMYM CZASIE.
1977
Hm, hm..
A kim jest ten pan w kapeluszu
tańczący na ulicach Barcelony?
Hm, hm.
Zafascynowana różnymi spotkaniami z ludźmi i wyposażona w pewną wiedzę na ich temat, ja studentka psychologii, zaczęłam przyglądać się otaczającemu światu trochę inaczej, bardziej refleksyjnie, z większą pokorą jakby.
Ten tekst napisałam po pewnym staniu w kolejce, za nieznajomą dziewczyną. Kolejka była długa, jak to kolejki w roku 1975.
Nie miałam nic do roboty, oprócz rozmyślania...
Nie miałam nic do roboty, oprócz rozmyślania...
Tajemnice
Widzę Cię i Ty mnie widzisz.
Słyszę Cię i Ty mnie słyszysz.
Podaję Ci rękę
i Ty podajesz mi swoją.
Uśmiechamy się,
Każda we własnym zakresie.
Znamy swoje imiona - niekiedy.
Nie wiesz o mnie nic -
nie licząc wrażeń.
Ja - nieproszona, z nawyku,
wchodzę do wnętrza
obcego, Twojego świata.
Nie pukam, to zobowiązuje.
Wiem:
masz czapkę włóczkową
i rękawiczki,
masz babcię -
nikt teraz nie robi
rękawiczek o pięciu palcach,
masz oczy niebieskie,
wypłowiałe pończochy z cerą,
na pewno szkoda Ci pieniędzy
na nowe,
lepiej kupić brulion w kratkę
i trochę kwiatów
do wazonu,
masz palce ubrudzone długopisem,
sierść psa
na połach płaszcza,
nie bardzo dbasz o siebie,
to takie nieważne
wobec zadań,
które odrobisz na jutro.
Wiem,
że chciałabyś,
abym uśmiechnęła się
i była miła dla Ciebie.
Wiem,
choć Ty o tym nie wiesz.
Uśmiecham się
i mówię -
jaką masz ładną czapkę...
Jesteś zadowolona.
Odchodzisz.
I wtedy dopiero wiem,
że nigdy Cię
nie znałam.
listopad 1975
Widzę Cię i Ty mnie widzisz.
Słyszę Cię i Ty mnie słyszysz.
Podaję Ci rękę
i Ty podajesz mi swoją.
Uśmiechamy się,
Każda we własnym zakresie.
Znamy swoje imiona - niekiedy.
Nie wiesz o mnie nic -
nie licząc wrażeń.
Ja - nieproszona, z nawyku,
wchodzę do wnętrza
obcego, Twojego świata.
Nie pukam, to zobowiązuje.
Wiem:
masz czapkę włóczkową
i rękawiczki,
masz babcię -
nikt teraz nie robi
rękawiczek o pięciu palcach,
masz oczy niebieskie,
wypłowiałe pończochy z cerą,
na pewno szkoda Ci pieniędzy
na nowe,
lepiej kupić brulion w kratkę
i trochę kwiatów
do wazonu,
masz palce ubrudzone długopisem,
sierść psa
na połach płaszcza,
nie bardzo dbasz o siebie,
to takie nieważne
wobec zadań,
które odrobisz na jutro.
Wiem,
że chciałabyś,
abym uśmiechnęła się
i była miła dla Ciebie.
Wiem,
choć Ty o tym nie wiesz.
Uśmiecham się
i mówię -
jaką masz ładną czapkę...
Jesteś zadowolona.
Odchodzisz.
I wtedy dopiero wiem,
że nigdy Cię
nie znałam.
listopad 1975
niedziela, 31 maja 2015
Szuru- buru
Robię porządki.
Pozbywam się przedmiotów.
Drę zbędne papiery, rachunki, nieważne gwarancje, instrukcje do nieistniejących już sprzętów.
Zajrzałam tu przy okazji tworzenia pewnego zbioru i postanowiłam posprzątać.
A właściwie, dodatkowo zaśmiecić:)
Niektórych wierszy nie ma w tym blogu, bo... są gdzie indziej:D
Sama dla siebie chcę je tu wszystkie mieć.
A zatem:
po raz kolejny wiersze najstarsze -
Trzy z roku 1971 (taka sobie grafomania)
Napisałam w Gielniowie, gdzie byłam w gościnie na koloniach u Brata i Bratowej.
Nie mam pojęcia, co mnie popchnęło w kierunku tego "utworu".
Być może jakieś wspomnienie z samotnego leżenia w separatce, prewentorium w Staniszowie. Nigdy nie lubiłam bezdusznych, wieloosobowych sal.
Rozmyślania
Ekran przecięty czarnym krzyżem.Nieruchomy kadr z filmu.
Jak popsuta taśma.
Obraz urwany w pół słowa.
Tylko muzyka trwa.
Zmienna i pulsująca życiem.
Rozległe prostokąty pól,
upstrzone kępkami zieleni.
Widok.
Jedyny widz,
człowiek samotny i zagubiony.
Czeka.
Zimny błysk chromu i niklu,
kolorowa mozaika granulek.
Koniec filmu.
Niewyrozumiałe ręce
zasłonią skrawkiem barwnej materii
pociemniały ekran.
Czasem tylko księżyc zajrzy
przez szparę.
Samotny, jak człowiek w łóżku.
1971
A ten następny, to moje wątpliwości w związku z pewnymi uczuciami:
***
A czasem bywa
Rozdwojenie serc
na drodze do zapomnienia.
Ale człowiek
Nie potrafi
Kochać połową serca.
Dlatego
Musi wybrać
Tylko jedną z dróg.
Choćby nawet
Jego drogowskaz
Pokazywał inny kierunek.
Niekiedy można wrócić,
na przełaj przez gąszcz uczuć,
Zamykając oczy.
Lecz
To już
Nie może być MIŁOŚĆ
1971
Ostatni zostawię bez komentarza.
Sama nie wiem, co tym myśleć.
Tęsknota
Tęsknię do Twoich spojrzeń,
roztargnionych i nieobecnych.
Do dotyku Twych rąk.
Tęsknię do uśmiechów
zagubionych w mroku,
poza kręgiem lampy
z czerwonym abażurem.
Tęsknię do słów
błahych i nieważnych.
Do słów, które koją
niepokój.
Tęsknię do Ciebie
przez mgłę zapomnienia
i tęsknię...
Mam Ciebie całą
wreszcie...
Więc
dlaczego pragnę uciekać?
1972
Subskrybuj:
Posty (Atom)


