środa, 27 lutego 2013
Poezja i miłość
Czasami mieliśmy kolorowe slajdy..
Poezja i miłość są wieczne.
Tak myślę, gdy czytam swoje wiersze teraz.
Skąd wiedziałam i przeczuwałam wtedy?
Jak dobrze, że Cię miałam...
Kasztany są ciągle te same,
choć lat im przybyło
i na korze zmarszczek.
Sosny wciąż pachną żywicą
i w dół nie patrzą,
wysokie, jak sosny.
Ile to już minęło sierpni
od spacerów z żółtym wózkiem,
co został jedynie w pamięci
i na fotografiach czarno- białych?
Lecz, kiedy mnie całujesz teraz,
ukradkiem, w wąskiej uliczce,
zaczynam wątpić w prawdę
o przemijaniu WSZYSTKIEGO
24.08.1997r.
niedziela, 30 grudnia 2012
Czy potrafię?
Szczęście rośnie...
Wtedy pisałam z goryczą.
Teraz piszę to z bólem.
Czy potrafię,
wziąć sobie z życia
miłość?
Rozpalić się, zapłonąć,
krzyczeć, śmiać się
i płakać?
Czy potrafię,
wziąć sobie z życia
szczęście?
Rozpędzić się, biec,
zachłysnąć się wiatrem
i deszczem?
Czy potrafię,
wziąć sobie z życia
ŻYCIE?
Oddychać, zasypiać,
stopami poczuć
bezpieczną twardość ziemi?
23.08.1998
Wtedy pisałam z goryczą.
Teraz piszę to z bólem.
Czy potrafię,
wziąć sobie z życia
miłość?
Rozpalić się, zapłonąć,
krzyczeć, śmiać się
i płakać?
Czy potrafię,
wziąć sobie z życia
szczęście?
Rozpędzić się, biec,
zachłysnąć się wiatrem
i deszczem?
Czy potrafię,
wziąć sobie z życia
ŻYCIE?
Oddychać, zasypiać,
stopami poczuć
bezpieczną twardość ziemi?
23.08.1998
sobota, 1 grudnia 2012
To było tak niedawno. W 1997...
Chwytaj dzień
Trawa,
jak to trawa,
zielona, uległa,
kładzie się pod stopy.
Słońce,
bezlitosne,
ono dobrze wie,
że i tak wzbudza miłość.
Powietrze,
mimochodem
daje nam życie,
tak niefrasobliwie lekkie.
Ja i Ty,
siwiejący powoli,
złączeni nie tylko
słowem,
myślą,
ciałem...
Teraz, kiedy to piszę, wszystko wydaje mi się tak niewiarygodnie dwuznaczne i ponadczasowe, że aż mnie boli.
Trawa,
jak to trawa,
zielona, uległa,
kładzie się pod stopy.
Słońce,
bezlitosne,
ono dobrze wie,
że i tak wzbudza miłość.
Powietrze,
mimochodem
daje nam życie,
tak niefrasobliwie lekkie.
Ja i Ty,
siwiejący powoli,
złączeni nie tylko
słowem,
myślą,
ciałem...
21.08.1997
Teraz, kiedy to piszę, wszystko wydaje mi się tak niewiarygodnie dwuznaczne i ponadczasowe, że aż mnie boli.
piątek, 23 listopada 2012
Szukam sensu
Byłam szczęśliwa.
A potem pisałam tak:
Jestem szczęśliwa.
Deszcz pada,
drzewa mokną
i ludzie,
zimno,
szaro,
jestem szczęśliwa.
w drodze
do pracy,
środa
1996
Jestem szczęśliwa
dzisiaj?
Żyję.
Dzisiaj.
Boję się, płaczę,
nie wiem, co dalej.
1997
Dalej
tak samo.
Dzień
za dniem.
Niedoskonałe
centrum wszechwiata,
JA.
Cierpię,
śnię,
czekam.
Szukam
sensu.
1997
Jakie to teraz bolesne:)
wtorek, 20 listopada 2012
Kochaj mnie
Wiersz napisany w 15-sta rocznicę ślubu. Nie wiedziałam, że jesteśmy akurat w połowie drogi.
Kochaj mnie,
pragnij,
całuj!
Mów do mnie!
Jeszcze
do mnie mów!
Jeden raz,
to za mało,
żeby opowiedzieć
o miłości.
Jeszcze
kochaj mnie,
dotykaj,
rozbieraj!
Po kropelce
wypij mnie
do dna.
Jeszcze
mów mi o tym,
szepcz o tym,
krzycz!
Koniec.
P.S.
Teraz ja,
powiem Ci do ucha
jak bardzo
kocham,
pragnę,
kocham...
luty 1996
A teraz, tylko płaczę. Znowu.
czwartek, 8 listopada 2012
Żyję
To następny w kolejce wiersz z mojego zeszyciku. Nie wiem, co myśleć...
Pamiętam, że wracałam zatłoczonym autobusem do domu. Za oknami była zimna zima.
W domu czekał Mąż z kolacją...
Jestem szczęśliwa.
Gałęzie drzew
nagie,
czarne.
Zima zimna.
Dzień mija.
Jestem szczęśliwa.
Dzieci krzyczą,
wracasz zmęczony,
nie mamy
pieniędzy.
Ile to już
lat?
Jestem szczęśliwa,
płaczę,
boję się,
żyję.
9.02.1996
wtorek, 23 października 2012
Jesteś młody
Już zawsze,
będziesz
młody...
Patrzę na Ciebie,
jesteś młody.
Myślę o Tobie,
jesteś młody.
Wpadam
w Twoje ramiona.
Kołyszesz mnie
do snu.
Całujesz
moje piersi
i ciagle
jesteś młody.
Patrzę w lustro.
Do licha!- myślę-
Przecież,
ja jestem młodsza
od Ciebie
o całe
dwa tygodnie!
30.01.1994r.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
